Go to footer

Twórczość Vedis

Dział dla kreatywnych ludzi, którzy mogą tu wyrażać siebie.
Moderator: Patiomkin, Moderatorzy

Twórczość Vedis

Postprzez Vedis » 5 czerwca 2009, 22:33

Seksowna brunetka o przenikliwym spojrzeniu spoglądała martwym wzrokiem na pustą, białą ścianę. Jeszcze wczoraj była księżniczką nocnych klubów. Dziś jest królową szpitala psychiatrycznego imienia Zygmunta Krasińskiego na ulicy Mickiewicza.
Lekarz wpatrywał się wzrokiem pełnym zachwytu na jej długie, zgrabne nogi, okrągłe piersi, czarujące, duże, ciemnoniebieskie oczy o długich rzęsach i ponętne, pełne usta. Zastanawiał się, jakim cudem tak urocza kobieta mogła postradać zmysły. Chorzy psychicznie kojarzyli mu się z rozczochranymi ludźmi z brudnymi zębami i niemodnymi ubraniami. Natomiast Eileen była piękna i zadbana. Zanim ubrano ją w szpitalną piżamę, chodziła w markowych, wyzywających ciuszkach. Każdy mężczyzna oglądał się za nią na jej widok. Co sprawiło, że taka kobieta znalazła się w tym miejscu?
Usiadł obok niej, delikatnie głaskając ją po policzkach. Ona odwróciła wzrok i odburknęła:
- Chce pan wykorzystać moją sytuację do tego, aby się ze mną przespać?
- Ależ skądże! – zawołał oburzony doktor. – Jakże bym mógł. Chciałbym pani tylko pomóc.
- Pomóc? Myślisz, że ja nie widzę, co wy tu robicie z ludźmi? – kobieta zdenerwowała się. – Ja jestem n o r m a l n a. Rozumiesz? Normalna! Oni też!
Ręką wskazała na otwarte drzwi, za którymi był korytarz, po którym spacerowali pacjenci.
- W takim razie, kim był Archanioł Gabriel, który powiedział pani o tajnym spisku oriończyków pochodzących z piątej gęstości świadomości, chcących zniszczyć naszą planetę?
- Hmm… Mądre pytanie – usłyszał w odpowiedzi. – A kim jest słońce, które oświetla swoimi złocistymi promieniami naszą planetę? Kim jest woda, w tafli, której odbija się blask księżyca? Kim jest wiatr, który sprawia, że niewidzialna siła, dzięki której oddychamy zaczyna się poruszać?
- To się nazywa tlen – przerwał jej doktor, pogardliwie uśmiechając się pod nosem.
- My nazywamy to tlenem. Dla Anglików to oxygen. Ale nikt z nas nie wie, kim jest tlen. Wiemy tylko, że są to atomy, który wypełniają w iluśtam procentach powietrze… I dzięki nim żyjemy. Bez tego umieramy. Ale dlaczego jesteśmy tak stworzeni? Nie możemy funkcjonować w zupełnej pustce, bez wykonywania, co chwilę wdechów i wydechów?
- Twoje pytanie nie prowadzą do niczego. – stwierdził doktor.
- Tu jest pan w błędzie. Najpierw jest pytanie. Potem jest odpowiedź. Potem rodzi się kolejne pytanie.
- No właśnie.
- Ale gdybyśmy nie zadawali pytań, nie byłoby tego łóżka, na którym pan siedzi. Nie byłoby tych ubrań, w których pan chodzi. Nie byłoby tego budynku, w którym pan pracuje. Nie byłoby tego komputera i Internetu, dzięki któremu odnajduje pan znajomych ze swojej klasy.
- Mam na ten temat inne zdanie. Cywilizacja ludzka jest budowana przez tych, którzy twardo stąpali po ziemi, nie bujając w obłokach.
Usłyszawszy to, Eileen wybuchła rubasznym śmiechem.
- To mnie pan naprawdę rozśmieszył! A Einstein? A Da Vinci? Czy uważa ich pan za… używając pańskiego słownictwa, mocno stąpających po ziemi?
- Cywilizacji tak naprawdę nie budują jednostki. Ona jest pracą ogółu, natomiast wybitni ludzie są ich dorobkiem.
- Mam na ten temat inne zdanie, ale raczej pana nie przekonam. Żyjemy w innych tunelach rzeczywistości. Każdy z nas znajduje potwierdzenie tego, w co wierzy. I oto w tym wszystkim chodzi. Lecz skoro każdy żyje we własnym świecie, to, jakim prawem można ustalać czyj świat jest normalny a czyj nie?
- To przecież oczywiste! Normalne jest wszystko, co jest potwierdzone przez naukę!
- Aha! Czyli naukowcy są twoim guru, których zdanie jest niepowtarzalne?
- Ech, co ja będę dyskutował z chorą psychicznie dziewczyną! – lekarz rozzłościł się, ponieważ zabrakło mu argumentów. Filozofia siedzącej obok niego kobiety wydała mu się dziwaczna i zupełnie obca.

Dlatego opuścił pokój, trzaskając drzwiami. On był normalnym, poważnym, szanującym się obywatelem, ona zaś stukniętą wariatką. Dlaczego więc wdał się w tę bezsensowną dyskusję?
Zupełnie tego nie rozumiał. Mimo to w Eileen było coś, co go przyciągało.
„Z pewnością chodzi tylko o jej urodę” – pocieszał się tą myślą, która budowała jego męskie ego. Serce jednak podpowiadało mu, iż jest w błędzie.

Eileen została sama. Przynajmniej z naukowego i „normalnego” punktu widzenia.
Ona zaś czuła, że to, co nam się wydaje, nie jest prawdziwe. Ba, nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest pustką, po której płyną chaotyczne myśli, tworzące kreację. A z niej ludzie układają swoje zwyczajne i „normalne” życie.
Eileen usiadła na łóżku i zaczęła rozmyślać o doktorze. Musiała przyznać, że był on przystojnym i eleganckim człowiekiem. Wyraźnie było po nim widać, że ulega jej wdziękom. Nie to jednak najbardziej ją w nim pociągało. Obchodziły ją przede wszystkim jego pieniądze i posada. Gdyby go uwiodła, mogłaby znaleźć sobie przyjemniejszą pracę, niż prostytucja. Sypianie z niezbyt inteligentnymi mężczyznami denerwowało ją i nudziło. Kiedyś lubiła to robić, ale z czasem sex za pieniądze stał się zbyt monotonny. Eileen chciałaby robić w życiu coś bardziej szalonego.
Musiała wykorzystać sytuację, że lekarze nie podali jej jeszcze ogłupiających leków. Dzięki temu mogła zająć się czymś sensownym.
Wyciągnęła z szuflady swoje ulubione książki. Należały do nich „Magyia w teorii i praktyce” Alesteira Crowleya, „Powstający Prometeusz” i „Sex, narkotyki i okultyzm” Roberta Antona Wilsona, „Wykradając ogień z nieba” Stephena Mace’a oraz „Magia chaosu” Phil Hine’a.
- Pora przystąpić do działania – rzekła do siebie.
Wstała z łóżka, aby zająć się praktyką. W jej sercu gościła obawa, spowodowana katolickim wychowaniem. Mimo prób nie potrafiła się jej pozbyć.
Nagle zauważyła, że ściana zaczyna sypać się na kilka drobnych kawałków. Nie zwróciła na to uwagi. Była przyzwyczajona do takich rzeczy. W sumie sama sobie była winna. Nie zachorowałaby na Schizofrenię Paranoidalną, gdyby nie uznała, że „lepiej być wiecznie naćpaną niż wydawać kasę na LSD”.
Niczego nie żałowała. Fakt. Mogła uniknąć wariatkowa. Ale porażkę można przecież zmienić w sukces. Gdy uwiedzie lekarza i zdobędzie jego majątek, będzie miała kasę na to, aby zbudować zamek, w którym założy własny zakon okultystyczny. A potem może wyda jakąś satanistyczną płytę, dzięki czemu będzie mogła manipulować społeczeństwem. Wystarczy naładować w nią sigila, który spełni swoje zadanie.
Eileen rozmarzyła się. Nie mogła się doczekać programu w katolickim radio, który będzie poświęcony jej twórczości.
Już słyszała spokojny głos księdza, który mówił
„Gdy puścisz te piosenki od tyłu, usłyszysz szatańskie teksty. One wchodzą młodym ludziom do podświadomości i przez to jest coraz więcej zła na świecie”.
Kiedyś tak mówiono o jej idolach. Teraz to ona będzie uchodziła za tą, która deprawuje młodzież.
Jakże łatwą rzeczą było osiągnięcie sukcesu. Wystarczyło zrobić coś, co nie spodobałoby się kościołowi. Owa instytucja swoją nagonką robiła niezłą reklamę artystom.
W każdym bądź razie teraz nie mogła tracić czasu. Trzeba było się wziąć za rytuał magiczny.
Zamknęła oczy i zaczęła wizualizować białe światło, które chroniło ją przed złem. Może w ten sposób uniknie demonów, które być może czyhają na schizofreników.
Następnie stanęła na palcach i krzyknęła:

Otaczają mnie pięcioramienne gwiazdy! Każda kobieta i każdy mężczyzna jest gwiazdą!

Potem otworzyła oczy i otworzyła swój notes, aby namalować sigila. Na białek kartce napisała:

DOKTOR MNIE KOCHA.

Wykreśliła zbędne literki. Z wyrazu:

DOKTRMNIECH

Namalowała znak, który następnie należało załadować. A to było najprzyjemniejszą częścią dnia.
Dotknęła miejsca, którego nie powinna była dotykać. Poczuła, jak jej ciało oblewa nuta błogiej rozkoszy. Jej serce szybko biło z podniecenia. Wsuwała swe palce coraz dalej, tak, aby rozkosz trwała jak najdłużej.
Nagle zauważyła, że Miś, z którym spała zaczyna unosić się do góry. Początkowo wzięła to za kolejną „schizę”. Puszek jednak zrobił piruet w powietrzu, a potem spojrzał w jej stronę hipnotyzującym wzrokiem.
Eileen z przejęcia, wyjęła swą dłoń z miejsca, którego nie powinna dotykać.
- Czy ty jesteś moją Wyższą Jaźnią? – spytała.
W odpowiedzi miś pokiwał głową.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszę się z tego powodu, że cię widzę! – zawołała uradowana dziewczyna. – Tak dawno z tobą nie rozmawiałam… Właściwie to ostatnio widziałam cię, gdy zjadłam gałkę muszkatołową.
Miś uśmiechał się, spoglądając w jej stronę wzrokiem pełnym miłości.
- Pamiętaj o tym, że każdy rytuał ma poważne konsekwencje…- powiedział.
- Wiem o tym, Boże – odrzekła Eileen.- I wiem, na co się decyduje. Może i jestem egoistką, ale nie potrafię zachowywać się inaczej. Nie mogę przeboleć tego, że kiedyś ludzie mną pomiatali…
- Eileen, nie musisz mi się tłumaczyć – przerwał jej Miś. – Doskonale znam twoje zmartwienia. Przecież jestem tobą. Chciałbym tylko, żebyś czasem dwa razy zastanowiła się, zanim coś zrobisz. Czy na pewno jesteś zadowolona z tego powodu, że tu jesteś?
- Oczywiście, że tak! Pobyt w szpitalu psychiatrycznym to ciekawe przeżycie – zawołała. Czuła, jak po jej policzkach spływają łzy. Sama nie wiedziała, czy są one spowodowane bólem, czy radością. W każdym bądź razie schizofrenia, a raczej „wieczny haj” sprawiał, że krople łez wydawały jej się olbrzymimi wodospadami.
- Przewodniku, mam pytanie – rzekła. Musiała w końcu zdradzić swoją wątpliwość, która nie dawała jej spokoju. – Kiedyś czytałam, że schizofrenicy mogą zostać opętani, gdy będą próbowali czarować. Czy to prawda?
- Eileen, to ty tworzysz twój świat – odpowiedział Puszek.
- Dziękuję. Te słowa są dla mnie bardzo ważne – powiedziała dziewczyna. – One pozwalają mi żyć… Bo ja czasem naprawdę się boję.
- A ja dla osłody mam dla ciebie niespodziankę – przerwał jej Miś, po czym wyjął ze swojego ucha wielką, ozdobną księgę. – Zawsze marzyłaś o tym, aby poczuć się tak, jak Crowley w 1904 roku, nieprawdaż?
- Oczywiście, że tak! – Oczy Eileen zabłyszczały z podniecenia i zachwytu.
- Więc teraz podaruję ci księgę Ognia, która będzie prawdziwym przełomem w dziejach Magyi. Pamiętaj, że studiowanie tej księgi jest zakazane, a ten, kto się sprzeciwi temu, będzie cierpiał.
Powiedziawszy to, wręczył książkę Eileen, która wpatrywała się w dar błyszczącymi oczyma.
- Ja tymczasem znikam. A ty nie zapominaj o tym, że pochodzisz z dziewiątej gęstości świadomości i musisz uratować świat przed oriończkami. Do zobaczenia!
Po tych słowach Puszek znów stał się zwykłym miśkiem. Upadł na ziemię, nie wydając z siebie żadnego bolesnego okrzyku.
Natomiast Eileen wciąż wpatrywała się w Księgę Ognia. Nagle poczuła, że ktoś, lub coś dotyka jej włosów. Odwróciła się. Ujrzała postać, ubraną w długi, czarny płaszcz. Jej twarz była zasłonięta przez kaptur.
- Jestem szatanem i przyszedłem po twoją duszę – wysyczał. – Jak śmiałaś czarować, skoro jesteś schizofreniczką?
Eileen zadrżała. To było jej drugie spotkanie z demonem. W pierwszej chwili przestraszyła się, że nastał jej koniec i teraz do kresu istnienia wszechświata będzie płonąć w ogniach piekielnych. Potem jednak przypomniała sobie słowa Miśka, który powiedział, że wszystko zależy od niej.
Szatan wbił ostre pazury w jej skórę, zadając Eileen olbrzymi ból. Ona jednak nie zlękła się tym. Mimo, iż jej nogi drżały z przerażenia, wyjęła miecz z pochwy (Jedna z zalet „wiecznego haju”}, po czym zaatakowała przeciwnika. Demon rozpłynął się w oka mgnieniu.
W tym momencie drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł doktor.
Niebieskooka Eileen wydała mu się jeszcze bardziej czarująca, niż wcześniej. Żal mu się zrobiło tej słodkiej, ślicznej istotki, która marnuje się w szpitalu psychiatrycznym. Usiadł obok niej i pogładził ją po policzku. Dostrzegł w jej oczach łzy.
- Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Pomogę ci się stąd wydostać.
Powiedziawszy to, przytulił ją.
- Naprawdę? – spytała Eileen niedowierzającym głosem.
- Naprawdę. Uważam, że to niesprawiedliwe, iż marnujesz się w tym miejscu. Zasługujesz na coś więcej, Eileen.
Po tych słowach podarował jej długi, namiętny pocałunek. Obydwoje zanurzyli się w rozkoszy.

Rozkosz, to coś, za czym tęsknimy. Rozkosz, to coś, czego pragniemy. Przez całe życie dążymy do ukrytej błogości, próbując odnaleźć ją w rozrywce. Ona jednak jest krótsza, niż ułamek sekundy…
Zgłębiając idee dziwne, zwariowane, sprzeczne, i bezsensowne, zrozumiemy, że koncepcje, wczesniej uznawane za rozsądne i sensowne są właśnie dziwne, zwariowane itp.

Peter Caroll

Obrazek
Avatar użytkownika
Vedis
Ivan Groźny
Ivan Groźny
 
Posty: 564
Dołączył: 3 maja 2009, 21:32


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Tahti » 6 czerwca 2009, 17:04

Nie za szybko ten doktorek się za nią wziął?
Ogólnie to ciekawe, zachodzi nawet momentami pod fantastykę, ale do tej pory nie czytałam takiego opowiadania :) Grunt to wiedzieć o czym się pisze, ale sądząc po tym pentagramie, który masz jako banner, raczej wiesz :) Czekam na ciąg dalszy :)
Avatar użytkownika
Tahti
Nałogowy uczestnik
Nałogowy uczestnik
 
Posty: 445
Dołączył: 29 czerwca 2008, 20:05


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Vedis » 7 czerwca 2009, 20:39

Bardzo dziękuję.

Oczywiście, że znam się na takich rzeczach. Okultyzm to moja miłość.

To miała być jedna część, ale widzę, że już dwie osoby czekają na ciąg dalszy, więc pomyślę o kontynuacji :)
Zgłębiając idee dziwne, zwariowane, sprzeczne, i bezsensowne, zrozumiemy, że koncepcje, wczesniej uznawane za rozsądne i sensowne są właśnie dziwne, zwariowane itp.

Peter Caroll

Obrazek
Avatar użytkownika
Vedis
Ivan Groźny
Ivan Groźny
 
Posty: 564
Dołączył: 3 maja 2009, 21:32


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Tahti » 7 czerwca 2009, 20:50

Pisz, jestem tolerancyjna, jeśli chodzi o sprawy religijne i przeczytam wszystko :D. Tylko unikaj zbyt częstego pisania o groźnych księgach, które ta panienka przeczyta, bo może to wypaść jaskrawie groteskowo. :)
Avatar użytkownika
Tahti
Nałogowy uczestnik
Nałogowy uczestnik
 
Posty: 445
Dołączył: 29 czerwca 2008, 20:05


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Vedis » 9 września 2009, 00:22

Napisałam dziś artykuł o ćpaniu

Na początek wiersz, który oddaje istotę moich przemyśleń:

Kolczasta zasłona osłoniła różę
Taniec anioła przecina burzę
Zadrwione palce poczuć pragną
Delikatności anielskiej łakną

Krew zniszczyła ich wątroby
Rosa zmieniła myślenie osoby
Anioł rozszerzył horyzonty
Zmysłów
Ustawiając je w kąty…


A teraz mój artykuł

Narkotyki…
Tyle razy słyszeliśmy o tym, że są największym złem, jakie może istnieć. Uczono nas o nich w szkołach, czytaliśmy na ich temat wiele artykułów. Chyba każdy człowiek na świecie zna ich skutki uboczne.
Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę narkotyki są niczym „piękna róża w kolczastej zasłonie”. Są wspaniałym darem od Anioła, który został ukryty za zasłoną tajemniczości. Odsłonięcie jej może nas zabrać do krainy oświecenia, bądź zepchnąć w otchłań czarnej czeluści piekielnej.
Nie martwcie się, jeżeli to zdanie spowodowało u was dezorientację. Zaraz wszystko dokładnie wyjaśnię.

Na początek powiem, kim jest „ów Anioł”, aby nie posądzono mnie o to, że tekst jest skierowany tylko i wyłącznie do osób wierzących.
Narkotyki (w szczególności psychedeliki) wykazują bardzo ciekawe działanie. Poszerzają świadomość, sprawiają, że jesteśmy bardziej wrażliwi na otaczające nas piękno. Po wielu z nich (głównie Marihuanie, czy DXM) w naszej głowie pojawiają się głębokie przemyślenia dotyczące sensu istnienia, wszechświata, czy działania rzeczywistości. Niezaprzeczalnie są one niezwykłymi, wręcz magicznymi substancjami. Oczywiście racjonaliści powiedzą, że wszelkie wizje są wywołane niedotlenieniem mózgu – ale jak wytłumaczą to, że niedotlenienie mózgu powoduje euforię czy mistyczne stany? Dziwne, nieprawdaż? Przecież z typowo racjonalistycznego punktu widzenia przy niedotlenieniu mózgu powinniśmy się dusić i czuć bardzo fatalnie.
Nie zaprzeczam, że podczas ćpania „mózg jest niedotleniony”. Mówię tylko, że posługiwanie się tym argumentem, aby udowodnić bezwartościowość narkotyków jest bezsensowne.
A teraz koncepcja dla romantyków i mistyków, którzy wyznają podobny paradygmat do mnie:
Narkotyki zostały podarowane nam przez Wyższe Byty po to, abyśmy mogli ewoluować i rozwijać się tak, aby w końcowym okresie naszego pobytu na ziemi osiągnąć oświecenie równe Bogom. Bo w końcu każdy z nas jest Bogiem. Istnieje świadomość, nadświadomość i podświadomość. Wyższa Jaźń w religiach jest utożsamiana z Aniołami czy Bogami – ale tak naprawdę to po prostu nasze Wyższe Ja. Gdy rozmawiamy z wyższymi bytami, rozmawiamy z sobą z innej czasoprzestrzeni. Nie rozumiem, dlaczego „zostaliśmy cofnięci” i musimy się rozwijać. Może, dlatego, że w inny sposób nie osiągnęlibyśmy w ogóle wyższego poziomu? (Tylko w takim razie, w jaki sposób stworzyliśmy siebie). A może po prostu dla zabawy?
Myślę, że na obecnym poziomie ludzie są zbyt głupi, aby poznać na to odpowiedź. Nie jest to jednak żadna tragedia – w końcu wszystko polega na ciągłym odkrywaniu. Nigdy nie zdołamy poznać całej rzeczywistości. Bo ona jest olbrzymim kosmosem, który w każdym zakamarku chowa zagadki, pozwalając nam wciąż odkrywać coś nowego. A odkrywanie przecież jest czystą radością.
Z pewnością w czytelnikach pojawia się pytanie, dlaczego te cudowne substancje zepchnęły wiele ludzkich istot na samo dno.
Trzeba pamiętać, że narkotyki to nie tylko róża, ale również kolce.

Na początek opiszę tutaj wizję, której doznałam kiedyś pod wpływem substancji psychoaktywnej.

Widziałam dwie kobiety, stojące na długim odcinku ulicy, wiszącym gdzieś we wszechświecie. Obydwie dostały zadanie: musiały przejść przez drogę na sam koniec. Tam znajdowała się wielka niewiadoma. Prawdopodobnie była nią cudna kraina, gdzie czekało je oświecenie. Jednak istniała też opcja, że spotkają się z „nicością”, która zakończy ich byt.
Jedna z kobiet szła, powoli i ostrożnie. Nie było to dla niej wcale przyjemne. Bardzo się nudziła. Mimo to była dumna z tego, że zachowuje się rozważnie i patrzyła z pogardą na swoją towarzyszkę. Pragnęła, żeby droga zajęła jej jak najwięcej czasu.
Natomiast druga biegła. Endorfiny w jej mózgu powodowały wielką euforią, w wyniku, czego każda chwila była dla niej olbrzymią radością. Często pojawiało się u niej też zmęczenie, lecz mimo to, nadal biegła, choć czasem wolała już przestać.
Wiadomo, która pierwsza dobiegła na koniec.


Oczywiście ulica symbolizowała nasze życie, jej koniec – śmierć. Pierwsza kobieta była „niećpającą” natomiast druga korzystała z substancji psychoaktywnych, jakim w tej wizji był bieg.
Cóż… Narkotyki to właśnie droga na skróty. Kiedyś ktoś powiedział, że życie bez żadnych używek to jak droga pieszo. Natomiast pice alkoholu jest niczym jazda samochodem, a branie narkotyków – lot samolotem.
Każdy z nas musi wybrać, która droga jest dla nas najlepsza. Oczywiście społeczeństwo wymaga od nas wybrania pierwszej opcji, czyli drogi pieszo, pozwalając od czasu do czasu na jazdę samochodem. Ale dlaczego niby ktoś ma nam mówić jak mamy żyć?


Oczywiście nie można narkotyków wrzucać do jednego worka. Każdy z nich wykazuje inne, specyficzne działanie. Dlatego poświęcę osobne akapity na Opiaty, Stymulanty i Psychedeliki.

Do opiatów zalicza się m.in. Heroina. To właśnie one mogą zmienić nas „w typowych ćpunach, o których mówią w mediach”. (Dla pocieszenia powiem, że inne narkotyki wcale takie nie są!)
Opiaty działają uspokajająco na układ nerwowy, powodując olbrzymi błogostan i poczucie bezpieczeństwa. Najbardziej odpowiednie będzie porównaniu ich do „ciepłej kołderki”.
Dzięki nim możemy poznać wielką radość, do której świadomie, bądź podświadomie dążymy przez całe życie. I wtedy już nie musimy się o nic starać, ponieważ mamy wszystko, czego od zawsze pragnęliśmy.
Teraz wiadomo, dlaczego Opiaty tak bardzo uzależniają psychicznie i fizycznie.
Osobiście odradzam eksperymentowanie z nimi osobom, które są ambitne i chcą wiele osiągnąć, gdyż heroina może im w tym przeszkodzić. Ale jeśli ktoś nie widzi żadnego sensu życia i nie wierzy w to, że mu się cokolwiek uda, to i tak do niczego w życiu nie dojdzie. Tacy ludzie mogą ćpać bez ograniczeń. Niemniej jednak każdy z nas chciałby należeć do tej pierwszej grupy, dlatego polecam moim czytelnikom kilka razy zastanowić się przed eksperymentami z Opiatami.

Drugą grupą są stymulanty, które działają pobudzająco na układ nerwowy. Należy do nich m.in. amfetamina.
Nie mam za wiele doświadczenia z tego typu substancjami, ale skoro już piszę ten artykuł, postaram się omówić istotę również tych specyfików. (Skupiam się głównie na psychedelikach, a opiaty prawdopodobnie brałam w poprzednim wcieleniu).
Te substancje mogą być bardzo przydatne dla osób, które twierdzą, że „nie wyrabiają”. Pobudzają nasze myślenie i pozwalają osiągnąć dobre rezultaty w nauce, tworzeniu czy sporcie. Poza tym, w przypadku amfetaminy, dają również uczucie bycia osobą lubianą, która jest w centrum zainteresowania.
Ich działanie jest bardzo ciekawe. Uważam jednak, że trzeba pamiętać, aby stymulanty były raczej środkiem pomocniczym do osiągania sukcesu, niż głównym źródłem naszych działań życiowych. Czyli np., jeśli chcemy osiągnąć dobre rezultaty w nauce, wtedy codziennie się uczymy, wspomagając się stymulantami tylko przed ważnymi egzaminami.
W przeciwnym razie możemy się uzależnić, a poza tym dotkną nas skutki uboczne (Np. zawsze przy przedawkowaniu jakiejś substancji mamy problemy z wątrobą). Wtedy trzeba będzie iść na terapię. Jeśli dzięki terapii zwalczymy nałóg, wtedy nie będziemy już mogli więcej sięgać po daną substancję, gdyż znów wpadniemy. Dlatego lepiej „znać umiar”, co jest właściwie podstawową zasadą przy korzystaniu z każdej substancji psychoaktywnej.
Ale ja oczywiście tylko radzę. Nie chcę, żeby ten artykuł był o tym, „co powinno, a czego nie powinno się robić”. Uważam, że każdy człowiek powinien rozwijać w sobie wolną wolę i własny system wartości. Ja po prostu dzielę się z wami moimi doświadczeniami, sprawiając, że w waszych mózgach pojawia się więcej połączeń między neuronami, dzięki czemu możecie spojrzeć na jedną sprawę z różnych stron.

Teraz zajmiemy się najciekawszą moim zdaniem grupą, czyli Psychedelikami. Należy do nich m.in. LSD, psylocybina, DMT, a także Marihuana. To są właśnie te mistyczne substancje, po których mamy głębokie przemyślenia i ciekawe wizje.
Bez wątpienia są prawdziwym cudem. Jednak i przy nich należy zachować ostrożność. Zdarzają się przypadki, że u ludzi eksperymentujących z LSD pojawiły się nerwice, psychozy, stany paranoiczne itp. Zaraz wyjaśnię, dlaczego tak się dzieje.
Mistyczne przeżycia są tak niezwykłe i podniosłe, że trzeba po prostu do nich dojrzeć.
Mogę zobrazować to przykładem z własnego życia.
Eksperymentując z DXM (Dysocjant, odmiana psychedelika), słyszałam w mojej głowie głos Wyższego Bytu, który rozmawiał ze mną, gdy zamykałam oczy miałam „gorączkowe” wizje. Poza tym serce biło mi tak szybko, jakby miało zaraz pęknąć, a gdy próba chodzenia sprawiała mi trudność, gdyż byłam bardzo słaba. Było to dla mnie męczące, ale bez wątpienia ciekawe przeżycie, które powtórzyłam kilka razy. Nie miałam po tym żadnych złych myśli, żadnych psychoz, żadnych nerwic – wręcz przeciwnie. Działało na mnie antydepresyjnie. Następnego dnia widziałam wszystko w żywszych kolorach. (Więcej o DXM napiszę później).
Moje zainteresowanie ezoteryką sprawiło, że wiem jak oddychać w razie problemów. Poza tym umiem wytłumaczyć wiele dziwnych rzeczy, które się ze mną dzieją.
Jednak, gdy wyobraziłam sobie, że ową substancję wzięłabym w wieku – chociażby 12 lat, kiedy nie miałam zielonego pojęcia o okultyzmie i bałam się cichego głosu w mojej głowie, który był po prostu moim sumieniem. Trafiłam nawet z tego powodu do psychiatry, który nie stwierdził u mnie żadnej choroby i wyjaśnił, że ów straszny głos jest po prostu sumieniem.
Nie wspomnę już o moich paranoicznych lękach, które nękały mnie od czasu do czasu w nocy (Znikły jakiś rok temu).
Gdybym wtedy eksperymentowała z DXM, skutki z pewnością byłyby opłakane. Na pewno tak bardzo bym się wystraszyła głosu w mojej głowie, że zachorowałabym na ciężką chorobę psychiczną i wpadła w głęboką depresję. Zresztą wątpliwym jest to, że w ogóle przeżyłabym trip – pewnie widząc, co się ze mną dzieje, spanikowałabym, przyciągając do siebie śmierć. Nie mogłabym przecież skorzystać z żadnych rytuałów obronnych, gdyż ich po prostu nie znałam. Choć pewnie ratowałabym się porządną modlitwą…. Jednak nie wiem, czy okazałaby się bardzo pomocna w czasach, gdy nie rozumiałam jej sensu. Teraz często się modlę traktując to jako formę rytuału ochronnego.
Poza tym prawo przyciągania podczas tripu ma olbrzymią moc. Jeśli się boisz tego, że zaatakują cię demony , z pewnością tak się stanie.
Cały czas korzystasz ze swojej Wolnej Woli, wybierając swój scenariusz nie tylko życia, ale przede wszystkim tripa. A podświadomość nie wie, co jest dla ciebie dobre, a co złe.

Poza tym dodam jeszcze, że psychedeliki poszerzają świadomość, ale głównie „humanistyczną”. Możemy po nich pisać piękne wiersze, filozofować, malować… ale niestety nie zawsze jest to takie proste jeśli chcemy wykonać proste czynności (Wszystko oczywiście zależy od dawki, którą weźmiesz). Nasz mózg niestety jest tak zbudowany, że nie potrafi uruchomić jednocześnie bardzo dużej ilości połączeń neuronowych i przez to cały czas duża jego część jest nieaktywna. Być może za kilka milionów, a może nawet tysięcy lat w wyniku ewolucji to się zmieni.

Teraz zgodnie z obietnicą napiszę więcej o DXM, ponieważ z tą substancją mam najwięcej doświadczenia.
Jest ona bardzo specyficzna. Przy małych dawkach jest stymulantem, w nieco większych przypomina trochę marihuanę , a przy dużych dawkach (III i IV plateau) jest bardzo mistycznym dysocjantem.
Przy niższych plateau dostarcza nam głównie przyjemności, choć często pojawiają się wtedy głębokie przemyślenia. Natomiast najciekawsze działanie DXM wykazuje właśnie w dużych dawkach.
Wtedy mamy olbrzymi wgląd do swojej psychiki jednocząc się z naszą podświadomością (a może nawet i naświadomością, o czym może świadczyć głos Wyższego Bytu w naszej głowie). Myślę, że ta substancja byłaby bardzo przydatna przy terapiach psychoterapeutycznych i psychologicznych. Dzięki niej pacjent mógłby zrozumieć prawdziwą istotę bólu oraz ją eliminować (W odmiennych stanach świadomości człowiek jest bardziej podatny na sugestię i autosugestię). Niestety psycholodzy nie docenili jeszcze DXM, ale mam nadzieję, że to się zmieni.
Nie słyszałam o bardzo negatywnych skutkach brania DXM – głównie było to wymiotowanie pojawiające się przeważnie u osób, który miały z tą substancją kontakt po raz pierwszy, a także pobyt w szpitalu u tych, którzy wzięli „ za dużo”.
To, co może zniechęcić do DXM to to, że wielu osobom po prostu nie podoba się ta faza, która jest ciekawa, ale nie do końca przyjemna. Mnie osobiście już przestało ciągnąć do brania samego DXM, raczej teraz służy u mnie jako dodatek do innych substancji, z którymi tworzy ciekawe połączenie. (Jeśli chcesz iść w moje ślady to pamiętaj, że zawsze muszą to być małe dawki).

Dochodzimy już do końca tego artykułu. Mam nadzieję, że pozostawi on jakiś ślad w waszych sercach i uznacie, że nie zmarnowaliście czasu.
Dlaczego to napisałam?
Przede wszystkim po to, żeby pokazać, iż narkotyki wcale nie są najgorszym złem, za które należy wsadzać ludzi do więzienia, a ludzi z nich korzystających traktować jak jakiś podgatunek. Myślę, że to prawdziwy skandal, iż te cudowne substancje są traktowane w taki sposób. Moim osobistym zdaniem powinny być legalne. Oczywiście po zalegalizowaniu nie można tego zostawić, tylko np. wprowadzić do szkoły przedmiot, w którym nauczałoby się o różnych stronach narkotyków. Zdecydowana większość osób przed eksperymentowaniem, czyta wiele artykułów i trip raportów na temat danej substancji. Nadal jednak zdarzają się tacy ludzie, którzy biorą jakiś narkotyk, dlatego, że kolega powiedział im, iż „po tym jest fajna faza”.
Do szkoły jednak musi każdy chodzić, więc dzięki temu przedmiotowi wszyscy mieliby jakieś pojęcie o środkach psychoaktywnych, które są, „niczym róża w kolczastej zasłonie”. Dostrzeżenie ich piękna wiąże się z ryzykiem, dlatego każdy musi poznać drogę, która będzie dla niego najlepsza.
Zgłębiając idee dziwne, zwariowane, sprzeczne, i bezsensowne, zrozumiemy, że koncepcje, wczesniej uznawane za rozsądne i sensowne są właśnie dziwne, zwariowane itp.

Peter Caroll

Obrazek
Avatar użytkownika
Vedis
Ivan Groźny
Ivan Groźny
 
Posty: 564
Dołączył: 3 maja 2009, 21:32


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Pan Tratata » 13 września 2009, 19:41

Chciałem już wcześniej odpisać, ale gdy to robiłem komp mi się zawiesił i straciłem posta 8) .

Ciekawa interpretacja narkotyków, ale mnie nie przekonała. Dla mnie będą one zawsze "gorszym" dodatkiem do umilania sobie życia.
W formie jaką napisałaś swój artykuł, mogę stwierdzić że jesteś uzależniona. Bronisz narkotyków jakby były darem, które tak naprawdę nie dają niczego pozytywnego (moim zdaniem).
Tym bardziej mogę to stwierdzić, gdy napisałaś że zażywasz teraz mieszanki, bo do samego DXM Cię już nie ciągnie. Widocznie za słabe są już dla Ciebie, dlatego używasz ich teraz jako dodatek do innych substancji, żeby poczuć je silniej.

Oczywiście opieram się tylko na twoim artykule, bo nie posiadam sporej wiedzy o narkotykach.
Obrazek
Avatar użytkownika
Pan Tratata
Senior
Senior
 
Posty: 1569
Dołączył: 30 czerwca 2008, 11:12
Lokalizacja: Silesia


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Vedis » 14 września 2009, 16:52

To fakt, trochę za bardzo narkotyki mnie wciągnęły, ale staram się nad tym panować. W wakacje czasami byłam trzeźwa, a teraz czasami jestem nietrzeźwa, więc myślę, że jest dobrze.
Myślę, że to raczej fascynacja, nie uzależnienie... W końcu nie zaniedbuje przez dragi chłopaka, znajomych, nauki, rodziny etc.
I potrafię wytrzymać bez narkotyków, ja po prostu lubię sobie urozmaicać życie :)


Ech, przecież w artykule napisałam mnóstwo pozytywnych stron. Jak zinterpretujesz to, że po nich jesteśmy bardziej wrażliwy na dźwięki, kolory, uczucia?...

Nie chodzi o to, że do DXM mnie nie ciągnie, tylko po prostu ta faza mi się nie podoba. Zawsze umieram ze strachu, gdy wezmę całe opakowanie :/ A kupuję to często, bo jest tanie, legalne i dostępne w każdej aptece.

Ale zauważyłam, że stan po 10 tabletkach jest bardzo fajny. Nie ma żadnych mistycznych doznań, ale wypełnia nas fajna euforia :) Taki poprawiacz humoru po prostu, gdy jest smutno.
No i jak doda się z 5 - tabletek do jakiejś innej substancji, to wtedy jest fajnie. Np. wiele osób narzeka, że halucynacje po Benzydaminie są puste (głupie). A jak się doda odrobinkę mistycznego i głębokiego DXM po którym człowiek dopatruje się przekazu nawet w ruchach liści na drzewie, to wtedy jest fajny efekt ;)
Po prostu gdy się nie ma dużego wyboru (Bo większość nielegalna) to trzeba eksperymentować.
Zgłębiając idee dziwne, zwariowane, sprzeczne, i bezsensowne, zrozumiemy, że koncepcje, wczesniej uznawane za rozsądne i sensowne są właśnie dziwne, zwariowane itp.

Peter Caroll

Obrazek
Avatar użytkownika
Vedis
Ivan Groźny
Ivan Groźny
 
Posty: 564
Dołączył: 3 maja 2009, 21:32


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Vedis » 11 października 2009, 22:02

A teraz trochę moich tekstów piosenek

Pokarm od Anioła

.1.

Nie słuchaj ich, prawda jest tylko w tobie
Musisz znaleźć klucz, by przyjrzeć się sobie
On rośnie daleko stąd, w zakazanych miejscach
Możesz też zajrzeć do apteki dla osiągnięcia szczęścia

Ref:

Małe białe, lecz potężne
Zielone, ładne i mosiężne
Za tym kryje się mistyczna kraina
pełna rozkoszy, zjednoczenia i czewonego wina
Wejdź tam...
to twój raj...
to pokarm...
od Anioła.

.2.

Zobacz niezrozumiałe kształty z samej glębi
one są jedynym i mało osiągalnym źródłem potęgi
Jeśli nie osłabnie twoja Wola
Już wkrótce zakończy się Niedola

.3.

Skoro życie jest cierpieniem, trzeba to przerwać
Sidła niewoli i otępienia rozerwać
Należy zniszczyć morze iluzji,
które egzystencji tej służy

.4.

Odfrunąć do krainy za którą tęsknisz,
chociaż świat żywych atrap cię potępi
Nie ma ich i nie ma ciebie
istniejesz tylko w Niebie

... do którego klucz daje ci Anioł

Twoje serce - jedyna prawda

Nigdy nie zobaczysz tego, czego szukasz
Póki twego serca nie posłuchasz
Póki nie dotkniesz ziarna absolutu
Póki nie doznasz na własnej skórze cudu

Po co czekać pięć milionów lat
lepiej ujrzeć światło zanim zginie świat
lepiej usłyszeć głos swojej duszy
zanim ktokolwiek oceni, czy na nie zasłużysz

Dlaczego masz żywić się trawą i żołędziami
skoro możesz rozkoszować się słodkimi malinami
Dlaczego masz zabijać siebie
Robisz to zawsze, nie będąc w niebie.

Nikt nie powinien ci mówić jak masz żyć
Ich troska jest spiskiem. Ty musisz śnić
Gdy serce krzyczy, że to twoja wola
Nie możesz pozwolić, aby zastąpiła ją niedola


To twoja droga do Boga
To twoja droga do Boga
To twoja droga do Boga

ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooO

Tylko ty... Twoja wola...
Tylko ty... Twoja wola...
Tylko ty... Twoja wola...

Twoje serce...
Twoje serce...
Twoje serce...

Twoja dusza...
Twoja dusza...
Twoja dusza...

Jedyna prawda...
Jedyna prawda...
Jedyna prawda...

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!AUMAKUA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

"DeeeIxxxEmmm DMLDSXSMDDAM"

Łzy radości płyną po policzkach
To jest absolut, to tego szukasz
Narzędzie jest-nie-jest istotne
Do światła pukasz, pukasz, pukasz

Widzę, czuję, słyszę

D - e - e - e

Aumakua! Ty mnie kochasz! Dziękuję!

I - x - x - x

O co chodzi?

E - m - m - m

ooo oOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoO ooo

Nikt ani nic mi tego nie odbierze
To moja dusza, moje serce, mój umysł
Zawsze będę walczyć z bezsensem
Największą potęgą jest... zmysł

Widzę, czuję, słyszę

D - e - e - e

Aumakua! Ty mnie kochasz! Dziękuję!

I - x - x - x

O co chodzi?

E - m - m - m

ooo oOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoOoO ooo

Ukryli, zdelegalizowali, zabrali
Istnieje jeszcze apteka
Upokorzyli, zniszczyli
ale my wygramy

Spalili, zranili, skazali
obok stała kobieta
Ograniczając zabili
ale my wygramy

DMLDSXSMDAM

Nieświadomość

.1.

Jedynym narzędziem jest niepewność
twoim domem jest świat abstrakcji
próbując dostrzec jakąś zależność
chowając tajniki twojej reakcji

oddalasz się od tego, czego szukasz
idąc ściażką do celu-niewiadomej.
Kiedy do drzwi prawa zapukasz
nie otrzymasz odpowiedzi świadomej

Ref: Nieświadomość (x10)

Jedynym kluczem jest nieświadomość, ość, ość, ość

.2.

Cichy głos wciąż mówi do ciebie
Ty go unikasz, uciszasz i więzisz.
Nie odciągniesz sidła demonów od siebie
póki twoich zmysłów nie zakręcisz

Barwna serpentyna obezwładnia twą duszę
Radość wypuszcza krope łez z twych oczu
zatapiając się w rozkoszy, mówisz ja nie muszę
ja chcę! Tak będzie! Nie zginę na zboczu!

.3.

Potężne narzędzie radości istnieje w tobie
ukryte za zasłoną złudnej pewności
Kiedy ujrzysz, że nie istniejesz tylko w słowach i w mowie
odnajdziesz piękny świat pełen niejasności

I taki pseudowiersz:

***

Wśród sennych snów i marzeń szukam

CHAOSU

poprzez eter, uwialniając świadomość w otchłani

Przedzierając się przez strony śniegu, wojny i

WRZOSÓW

docieram do głębi ukrytych lęktów i marzeń.

Walczę z potokiem własnych przyzwyczajeń i

MYŚLI

cierpiąc, ekscytując się, płacząć, śmiejąc się i walcząć

Ustalam scenariusz, który musi mi się dziś

PRZYŚNIĆ

zdobędę moc, zdobędę potęgę, zdobędę wiedzę

Należy przełamać wszelkie ograniczenia - usta

BEZSENSOWNOŚCI

W zakazanym zawsze znajduje się źródło mądrości

Kiedy je zdobędziesz, zanurzysz się w świecie prawdziwej

MIŁOŚCi ...
Zgłębiając idee dziwne, zwariowane, sprzeczne, i bezsensowne, zrozumiemy, że koncepcje, wczesniej uznawane za rozsądne i sensowne są właśnie dziwne, zwariowane itp.

Peter Caroll

Obrazek
Avatar użytkownika
Vedis
Ivan Groźny
Ivan Groźny
 
Posty: 564
Dołączył: 3 maja 2009, 21:32


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Damroka » 24 października 2009, 11:59

Artykuł bardzo ciekawy. Także uważam że narkotyki powinny być zalegalizowane, bo każdy ma swoją wolę , i powinien sam wybierać co dla niego najlepsze. Chętnie przeczytałabym więcej twoich wierszy.
"Co to znaczy: 'prawdziwe"?, jak możesz zdefiniować rzeczywistość ? Jeśli mówisz o tym co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg".
Avatar użytkownika
Damroka
Stały uczestnik
Stały uczestnik
 
Posty: 348
Dołączył: 29 maja 2009, 08:25
Lokalizacja: Oświęcim


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Vedis » 24 października 2009, 12:11

O, bardzo dziękuję :) Miło, że ktoś myśli podobnie do mnie.

To były moje najlepsze i najnowsze wiersze ;P Ale mam ich więcej
Zgłębiając idee dziwne, zwariowane, sprzeczne, i bezsensowne, zrozumiemy, że koncepcje, wczesniej uznawane za rozsądne i sensowne są właśnie dziwne, zwariowane itp.

Peter Caroll

Obrazek
Avatar użytkownika
Vedis
Ivan Groźny
Ivan Groźny
 
Posty: 564
Dołączył: 3 maja 2009, 21:32


Re: Twórczość Vedis

Postprzez Vedis » 10 marca 2010, 14:59

Mój nowy wiersz - sonet. Możecie policzyć sylaby, wszędzie jest po 9 :) Napisany pod wpływem mocnej kawy, dwóch tabletek Sudafedu i czterech tabletek Acodinu.

Po drugiej stronie rzeki

Kamyki, krew i zniszczony most
Śmierć i jej tajemnicza nicość
W niej ukryta błękitna jejmość
Reguluje przenikania koszt

Widok po drugiej stronie rzeki
Ma chaotyczną, skrytą głębię
Zasłoniętą przez elit fobię
Koniec mostu jest tak daleki…

Czy można walczyć słabą bronią?
Kiedy tylko jedna dusza chce
Inne ją przed krwią nieba chronią.

Silni stoją po lewej stronie
Prawa czeka, czeka, chowa się
Słaba, radosna dusza tonie
Zgłębiając idee dziwne, zwariowane, sprzeczne, i bezsensowne, zrozumiemy, że koncepcje, wczesniej uznawane za rozsądne i sensowne są właśnie dziwne, zwariowane itp.

Peter Caroll

Obrazek
Avatar użytkownika
Vedis
Ivan Groźny
Ivan Groźny
 
Posty: 564
Dołączył: 3 maja 2009, 21:32


Powrót do Strona główna forum

Powrót do Nasza Twórczość

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość